A jednak camino zostanie we mnie na zawsze. Nie potrafię powiedzieć, jak silnym doświadczeniem była dla mnie Droga, jak wiele spraw pozwoliła mi przemyśleć i jak mocno zapisała się w moim umyśle i sercu.
Nie wiem, czy to doświadczenie w jakikolwiek sposób mnie zmieniło. To pewnie pokaże dopiero czas. Wiele mnie jednak nauczyło.
Nie myślałem, też, że potrafię zachować zimną krew i opanowanie w sytuacji, kiedy inni panikują. A jednak potrafiłem.
Po drugie, że jestem cierpliwy. Zawsze, byłem „trochę” cierpliwy. Do pewnego momentu. Kiedy cos trwało zbyt długo, traciłem cierpliwość i opanowanie. Teraz wiem, że potrafię być naprawdę cierpliwy. A camino wymaga cierpliwości. Kiedy idziesz 20 lub 30, lub 40 kilometrów i nie widać końca – musisz być bardzo cierpliwy, żeby nie wpaść w stan irytacji. Bo wtedy tracisz siły i nie możesz już dalej iść.
Wreszcie, że świat jest naprawdę piękny. Nie chodzi mi tutaj o jakieś sentymentalne jelonki na rykowisku, czy kaczuszki w bajorku. Świat, kiedy można go odczuwać bezpośrednio – w swoim ciele, zmęczeniu, pocie, w wilgotnym chłodzie poranka, w upale i w zapachu gnijącej ściółki w lesie – taki świat jest piękny. Kiedy można być z nim w kontakcie przez cały czas, wtedy dopiero widać, jak różnorodny i zmienny jest „dzień”.
No i okazało się, że potrafię znieść więcej brudu niż myślałem. Korzystać z toalety, z której skorzystało 20 innych osób, zjeść churrazco (smażone żeberka) z połowy gigantycznego prosiaka, przejść 10 kilometrów o jednym jabłku i kubku zimnej wody oraz porozumieć się po galicyjsku, którego to języka nie znam, ze staruszką niemal tak starą jak ziemia, na której żyła.
Człowiek może więcej niż myśli.
Cytując bohaterkę filmu Rozmowy kontrolowane: „Człowiek nie sznurek, wszystko wytrzyma”.
I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis.
Wkrótce kolejne i zdecydowanie więcej zdjęć.
![]() |
| Pomnik pielgrzymów, Monte de Gozo, tuż przed Santiago de Compostela |
